Książkę tę wygrałam w konkursie na profilu facebookowym "Lubię czytać" :) Udział w nim wzięłam tylko przez wzgląd na tematykę pytania (dotyczyło Poznania), a poza tym chciałam sprawdzić swoje szczęście i proszę. Oto wygrałam jedną z pięciu książek :)
Żywa, dowcipna narracja, humorystyczne dialogi, lekki styl. Książkę czytało się szybko i przyjemnie, i nawet język – prosty, wiejski – jakim posługuje się pierwszoosobowy narrator, tytułowy Marian Żywotny – nie przeszkadza. Różnobarwne postacie, zaskakujące zwroty wydarzeń, zabawne sytuacje. Nie brak jednak smutnych momentów. Jedyne, co mi się nie podobało w powieści, to główny bohater, narrator – Marian. Chamskie odzywki, przekonanie o własnej racji, kierowanie się uprzedzeniami i stereotypami, podstępność, niezauważanie problemów we własne rodzinie, dość pogardliwy stosunek do żony, a także niejaki fanatyzm religijny – to większość z jego wad, które dość mocno irytują. W bohaterze nie dopatrzyłam się żadnej pozytywnej cechy i choć on sam myślał o sobie, że jest prawym i dobrym człowiekiem i obywatelem, szukającym za wszelką cenę sprawiedliwości, to wiele jego osadów okazało się być błędnymi, doprowadzającymi do klęski. Jednakowoż on sam zdaje się nie zauważać swoich błędów aż do końca trwania powieści, która jest niejako jego pamiętnikiem. Ogólnie rzecz biorąc książkę oceniam pozytywnie, gdyż spędziłam przy niej cały dzień prawie bez przerwy, a to oznacza, że wydała mi się w jakiś sposób interesująca pomimo niechęci do głównego bohatera (ale tak samo było z Potterem). Aczkolwiek zostanę jednak przy fantastyce i horrorze ;)
No proszę, proszę ;]
ReplyDeleteAle czasem tak jest, że główny bohater nas denerwuje. I tu jest widać kunszt pisarza, jeśli mimo to nie odkładamy książki, a co więcej, podoba się nam ona :D
Moja koleżanka się dziwiła, jak można czytać książkę dla bohaterów drugoplanowych, kiedy powiedziałam, że nie cierpię postaci Pottera, a bardziej wolę innych bohaterów i dla nich czytam ;D
ReplyDeleteChyba jeszcze nie trafiłam na książkę, w której bohater by mnie jakoś bardzo wkurzał, w sumie ciekawe czy by mi się spodobała. Ale pewnie tak, w końcu nie zawsze główny bohater jest najważniejszy.
ReplyDelete