Ada poszła do brzeskiej biblioteki (odnowiła swoją kartę!) i postanowiła wypożyczyć coś z polskiej fantastyki. Zastanawiałam się między Jackiem Piekarą, a Pilipiukiem, padło na tego drugiego.
„Kuzynki” to lekko napisana powieść fantastyczna, z mnóstwem szczegółowych opisów, pobudzających wyobraźnię czytelnika (autor posługuje się bardzo szczegółowymi opisami różnych urządzeń, broni, procesów, które nie dla wszystkich mogą być do ogarnięcia), pierwsza część trylogii. Plusem jest umiejscowienie akcji w Krakowie – nawet u nas mogą mieć miejsce nadprzyrodzone zjawiska ;) Ciekawe, sympatyczne postaci głównych bohaterek (aczkolwiek można by je podciągnąć pod syndrom Mary Sue) pozwalają przetrwać lekturę od deski do deski, a czarne charaktery (za) szybko dostają to, na co zasłużyły (muszę przyznać, że główne bohaterki przypominają mi nieco Huncwotki stworzone przeze mnie i Alex, a ich wrogowie posługują się metodami, których z pewnością użyłby nasz Lucjusz Malfoy ;p). Akcja zawiera kilka ciekawych wątków, aczkolwiek wszystko toczy się wokół poszukiwania pewnej ważnej osobistości. Ogólnie rzecz biorąc, nie mam nic do zarzucenia tej książce, chociaż chwilami miałam wrażenie, że bohaterki zbyt szybko osiągają swoje cele, a i konfrontacja z czarnymi charakterami przebiega stosunkowo szybko i zaskakująco dobrze. Mimo to z chęcią przeczytam resztę trylogii (na półce już czeka na mnie „Księżniczka”).
Ooo, to może i ja po to sięgnę.
ReplyDeleteKiedyś zaczęłam ale jakoś nie skończyłam.
muszę w końcu sięgnąć po jakąś książkę Pilipiuka, bo jeszcze nic z jego twórczości nie czytałam. no i cóż, okładka prezentuje się zachęcająco :D
ReplyDelete